Andaluzja czyli corrida po sądecku

PTT Oddział Beskid w Nowym Sączu 25 lipca 2010r, po 16 dniach powróciło z kolejnej  wakacyjnej wyprawy, tym razem pt. „Andaluzja czyli… corrida po sądecku”. Głównym górskim celem wyprawy był najwyższy szczyt półwyspu pirenejskiego Mulhacen 3478mnpm w paśmie Sierra Nevada, który zdobyło ponad 30 uczestników Mulhacen to również najwyższy szczyt Europy poza Alpami.
Góry Betyckie to główna cześć hiszpańskiej prowincji Andaluzja będącej kolebką corridy, flamenco, świetności architektury arabskiej na kontynencie. Właśnie taką perłę, jedną  z siedmiu cudów świata - Alhambrę mieliśmy szczęście zobaczyć pośród tłumu różnojęzycznych turystów z całego świata. Alhambra położona na wzgórzu ponad Granadą do 1478 roku stanowiła  twierdzą mauretańskich Kalifów głównie Nasrydów. Sama jej nazwa po arabsku znaczy: czerwona wieża. Arabowie wybudowali na  bezwodnym wzgórzu  ponad Granadą wspaniały pałac, twierdzę i przebogate ogrody pełne stawów i oczek wodnych, sztucznych strumieni i fontann. To właśnie Arabowie udoskonalili starożytną  europejską umiejętność nawadniania, w Alhambrze doprowadzając ją do  wyżyn umiejętności inżynierskich. Wszystkie budowle Alhambry, jaj elementy architektoniczne  oparte są na prostej zasadzie matematycznej czyli boku kwadratu a oraz prostokątów opartych na przekątnej jego lub  na pierwiastkach wyższego stopnia . Algebra to kolejna dziedzina  którą odziedziczyliśmy po kulturze arabskiej. W Andaluzji odwiedziliśmy jej wspaniałą stolicę Sevillę, kolebkę corridy –przepiękną białą  Rondę , góry w Parku Narodowym Sierra Grazalema, wraz z jaskinią de Pileta , ferratą w tych górach i nieczynną sztuczną zaporą wodną.
Wyprawa pokusiła się na zobaczenie słynnej Camino dle Rey, czyli drogi Króla Alfonsa wybudowanej na ścianach kanionu zamykającego sztuczny zbiornik wodny, budowany w latach 20-tych ubiegłego wieku. Ponieważ jej stan techniczny jest fatalny jest ona zamknięta dla turystów. Z naszej grupy przeszedł ją tylko jeden  trzyosobowy zespół wyposażony w sprzęt alpinistyczny.
Wielkim przeżyciem było płyniecie promem na kontynent afrykański do hiszpańskiej enklawy Ceuty oraz jej zwiedzanie. Pas startowy w Gibraltarze oraz wyjazd kolejką linową na Skałę Gibraltarską  to kolejne przepiękne przeżycie. Skała Gibraltarska jest jedynym naturalnym siedliskiem małp w europie, i jak wieść niesie dopóki one tam będą żyły dopóty Gibraltar będzie brytyjski. Skała dostarcza niezapomnianych widoków na kres kontynentu  cieśninę pełną statków oraz na zachęcający w panoramie Atlas Wysoki w Afryce.
Do kresu kontynentu jest około 3500 kilometrów dlatego konieczne były dłuższe postoje w połowie drogi we Francji w okolicach Grasse opodal wąwozu Verdon (najgłębszy w Europie), czy w Masywie Ecrins w Alpach Delfinackich – w drodze powrotnej.Rafting na Verdon
Pobyty tam również dostarczały wiele wrażeń z raftingiem na rzece Veron, przemarszem  trasą odkrywców  wąwozu, czy zdobyciem 3 tysięcznego Mont Pelat (3014 m npm) w Alpach Nadmorskich.
Część grupy niczym „gwiazdy” robiła sobie zdjęcia na czerwonym dywanie w Cannes ale przede wszystkim korzystała z pięknej plaży tej miejscowości.
Przy powrocie z wyprawy z powodu załamania pogody nie udało się zdobyć ponad 4 tys. M. Ecrins chociaż udało nam się zobaczyć miejsca o których alpiniści mawiają: „Kto nie widział masywu Ecrins ten nie widział Alp”. Na pożegnanie Alp zwiedziliśmy najwyżej położone miasto w Europie – wspaniała twierdzę Briancon. Wrażeń i wspomnień przywieźliśmy co niemiara, co wkrótce zostanie udostępnione w postaci fotografii   na corocznej wystawie w restauracji Ratuszowa.
Szczególne podziękowania  należą się prowadzącemu Robertowi Cempie, logistykowi Arkadiuszowi Rybińskiemu za wybór ciekawych i atrakcyjnych cenowo hoteli  (zwłaszcza hotelu Desehilla opodal Rondy) pani dr Ewie Salla-Homoncik  iberystce służącej doskonałą znajomością języka hiszpańskiego  czy wreszcie kierowcom:  Ryszardowi i Mariuszowi Homoncikom.

Wojciech Szarota