Koziarz (Suchy Groń) – Koło PTT Oświęcim w Beskidzie Sądeckim – 13 grudnia 2025

Nasza grupa w drodze na Koziarz
fot. Jacek Dindorf

W połowie grudnia zimy nie zobaczyliśmy nawet w górach. Wprawdzie, gdy dotarliśmy do Zabrzeży szron na trawie wskazywał na ujemną temperaturę, lecz kiedy wznieśliśmy się ponad dolinę Dunajca podchodząc stromo pod górę, po chłodzie pozostało wspomnienie. Samotny daniel przebiegł nam drogę, gdy podążaliśmy nieznakowanymi ścieżkami do wysoko posadowionych przysiółków i słonecznych polan. Jedna z nich zatrzymała nas na drugie śniadanie z prostego powodu: zza beskidzkich zboczy wyłonił się fragment zimowych Tatr Wysokich.

W okolicy przysiółka Wierchy weszliśmy na znakowany szlak, biegnący przez grzbiet górski nazywany lokalnie Suchym Groniem. Liczne polany i leśne prześwity z niewielkimi płachetkami śniegu co rusz odsłaniały widoki, a to na Pogórze Ciężkowickie i Beskid Sądecki, a to na Beskid Wyspowy i Gorce. No i Tatry!

Tatry Zachodnie
fot. Jacek Dindorf

Te, w całej rozciągłości najlepiej prezentowały się z wieży widokowej na Koziarzu. U stóp wieży wpierw jednak coś spałaszowaliśmy, a potem komfortowymi, osłoniętymi od wiatru schodami wznieśliśmy się 20 metrów wyżej, ponad najwyższe buki, aby popatrzeć na dookolny, pełen uroku górski świat.

W czasie drogi zejściowej w dolinę Dunajca towarzyszył nam dobry nastrój, niezmącony błotem na ścieżce, które czasami stwarzało przeszkody. Krótki, grudniowy dzień w Beskidzie Sądeckim zakończyliśmy obejrzeniem Toru Kajakarstwa Górskiego „Wietrznice”, pokrytego częściowo warstewką lodu.

Zamiast wygodnej kanapy i ciepłego koca albo przedświątecznego zamieszania – ruch i odpoczynek na trawie. Zamiast ekranu komputera albo telefonu – rozległe przestrzenie. Któż z nas powie, że nie było warto?

M.D.